Rewolucja w opakowaniach dla producentów i gastronomii

2024-02-19

Unia Europejska planuje kolejne zmiany w gospodarce odpadami, które mogą wstrząsnąć rynkiem. I będzie to trzęsienie ziemi nie tylko dla branży odpadowej, ale całego sektora producentów i gastronomii. Jesteśmy już na ostatnim etapie prac.

Nowe cele dotyczące selektywnej zbiórki, obowiązkowy udział surowca wtórnego w każdym nowopowstałym opakowaniu, konieczność zapewnienia alternatywy dla jednorazówek i ograniczenia masy opakowań wprowadzanych na rynek. To tylko kilka najważniejszych zmian, które już wkrótce mogą wejść w życie. Wszystko zależy od postępu prac w Brukseli, gdzie w trilogu między Komisją Europejską, Radą UE i Parlamentem Europejskim wykuwają się właśnie nowe regulacje mające uporządkować przepisy odpadowe w krajach Unii Europejskiej. Mowa o rozporządzeniu o opakowaniach i odpadach opakowaniowych (Packaging and Packaging Waste Regulation – w skrócie PPWR), które – jeżeli zostanie przyjęte i zaakceptowane w obecnym kształcie – będzie nie lada wyzwaniem nie tylko dla branży odpadowej, ale też przedsiębiorców wprowadzających produkty na rynek i całego sektora HoReCa.

Co szczególnie ważne, tym razem UE planuje wdrożyć przepisy nie na drodze dyrektywy, tylko właśnie rozporządzenia. W praktyce oznacza to, że nowe wymogi weszłyby do polskiego porządku prawnego bezpośrednio, bez konieczności ich implementacji, jak ma to miejsce w przypadku dyrektyw. W założeniu ma to położyć kres mnogości interpretacji przepisów i legislacyjnych zaniechań, czego przykładem może być wybiórcze lub opóźnione wdrażanie w wielu krajach między innymi dyrektywy o jednorazowych plastikach (tzw. dyrektywa SUP od single-use plastics) i rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP). Projektodawcy zwrócili bowiem uwagę, że zamiast jednolitego wspólnego rynku, każde państwo członkowskie inaczej – czyli korzystniej dla siebie, a niekoniecznie dla środowiska – zinterpretowało zapisy dyrektyw. Komisja Europejska wszczęła już postępowanie przeciwko Polsce (i Portugalii) w sprawie opóźnienia w implementacji ROP. Rozporządzenie i związana z nim automatyczna transpozycja unijnych przepisów miałyby uniemożliwić takie kombinacje, zapobiec opóźnieniom we wdrożeniu przepisów i przybliżyć całą UE do gospodarki obiegu zamkniętego, co jest celem, który UE stawia sobie na 2050 r.

Już nie tylko plastik!

 Rozporządzenie już dziś wzbudza duże emocje, bo skala proponowanych zmian i ilość nowych rygorystycznych celów środowiskowych jest niespotykana – mówi Mirosław Karwecki, Dyrektor Sprzedaży ds. Sieci i Przemysłu w FBSerwis. Podkreśla przy tym, że objęte nimi będą praktycznie wszystkie opakowania, które są wprowadzane na rynek i to niezależnie od materiału, z którego zostały wykonane. Dziś, zgodnie z przyjętą w Polsce dyrektywą SUP, do 2029 r. państwa członkowskie mają zapewnić selektywną zbiórkę co najmniej 90 proc. butelek plastikowych jednorazowego użytku. Po zmianach wprowadzanych przed PPWR, obowiązek ten zostałby rozszerzony również na opakowania z drewna, metali żelaznych, szkła, aluminium, papieru i tektury.

Mówimy tu o niebagatelnych liczbach i masach opakowań, które dziś – przy średnim unijnym procencie recyklingu odpadów opakowaniowych wynoszącym 64 proc. – często zamiast być przetwarzane w nowe produkty, kończy swój żywot na składowisku lub jako paliwo alternatywne w spalarni. Tylko w 2021 r. w całej Unii wytworzyliśmy rekordowe 84,3 mln ton odpadów opakowaniowych (dane Eurostatu). To ponad 188,7 kg na mieszkańca i prawie 32 kg więcej niż dekadę wcześniej. Po zmianach wprowadzonych na mocy projektowanego rozporządzenia PPWR, ilość ta miałaby w nadchodzących latach drastycznie spaść, bo zdecydowana większość wytwarzanych dziś odpadów musiałaby zostać selektywnie zebrana i poddana recyklingowi.

Leczyć przyczyny, nie skutki!

 To nie koniec zmian, którymi Bruksela chce odwrócić ten utrzymujący się od lat trend rosnącej ilości wytwarzanych odpadów. Dlatego też, po raz pierwszy, UE postanawia oficjalnie zobowiązać państwa członkowskie do ich stopniowej redukcji. To swoista odpowiedź na krytykę ze strony wielu organizacji pozarządowych, które wielokrotnie kwestionowały priorytety legislacyjne UE, czyli nacisk na rozwój recyklingu, a nie najbardziej pożądane – zgodnie z hierarchią postępowania z odpadami – przeciwdziałanie ich powstawaniu. Rozporządzenie ma więc wprowadzić konkretne cele redukcji masy odpadów opakowaniowych – do 2040 r. ma ich być o 15 proc. mniej niż w 2018 r., który będzie traktowany jako rok bazowy. Zaplanowano również cele przejściowe, czyli 5 proc. w 2030 r. i 10 proc. w 2035. Po ośmiu latach od wejścia w życie regulacji KE ma ponownie ocenić i ewentualnie skorygować wyznaczone pułapy.

W rozporządzeniu przewidziano też szczegółowe cele dla jednej z najbardziej zróżnicowanych – a przez to problematycznych w przetwarzaniu – frakcji odpadów, czyli opakowań z tworzyw sztucznych. Stanowią one prawie 1/5 wszystkich wyrzucanych opakowań (więcej jest tylko odpadów z kartonu i tektury – ponad 40 proc., według danych Eurostatu). Zgodnie z najnowszymi planami UE przedsiębiorcy będą musieli zwyczajnie ograniczyć ilość wprowadzanych na rynek opakowań z tworzyw sztucznych o 10 proc. do 2030 r., a potem średnio o 1 proc. rocznie – do 20 proc. w 2040 r.

Czy to oznacza narzucenie limitów sprzedaży? Bynajmniej. Część zysków ma bowiem wrócić do firm, gdy te rozwiną sprzedaż produktów w opakowaniach wielorazowych, co też będzie wymagane przepisami. Przy czym rozporządzenie przewiduje bardzo szczegółowe cele dla konkretnych rodzajów opakowań i sposobu ich wykorzystania. Przykładowo, w przypadku sprzedaży napojów przedsiębiorcy będą musieli zapewnić, że aż 20 proc. używanych przez nich opakowań będzie ponownie wykorzystywana lub napełniana do 2030 r. (i ponad 80 proc. w 2040 r.). Z kolei dla opakowań używanych przy sprzedaży internetowej przewidziano kolejno 10 i 50 proc. w latach 2030 i 2040. Nieco mniej rygorystyczne cele staną przed gastronomią. Już w 2030 r. wszystkie punkty serwujące posiłki na wynos będą musiały wydawać średnio co dziesiąte zamówienie w opakowaniu wielokrotnego użytku. Dekadę później miałoby to być już ponad 40 proc. wszystkich opakowań.

Obowiązkowy recyklat nie tylko dla butelek

Rozporządzenie zawiera też zapisy, które mogą ucieszyć wielu recyklerów. Chodzi o obowiązkowy udział surowca wtórnego w nowych opakowaniach, który do tej pory – na mocy przywołanej już wcześniej dyrektywy SUP – dotyczył tylko jednej kategorii produktów, czyli plastikowych butelek po napojach (tj. 25 proc. surowca wtórnego w butelkach PET do 2025 r. i 30 proc. we wszystkich butelkach jednorazowego użytku do 2030 r.). Po zmianach wymóg ten dotyczyć będzie dużo szerszej grupy opakowań. Te „wrażliwe” (np. kosmetyki) i przeznaczone do kontaktu z żywnością wykonane z PET (inne niż butelki na napoje) będą musiały zawierać ponad 30 proc. surowca wtórnego do 2030 r. i ponad 50 proc. do 2040 r. (w przypadku opakowań innych niż PET będzie to 7,5 proc. w 2030 r. i 25 proc. w 2040 r.). Z kolei wszystkie pozostałe opakowania z tworzyw sztucznych – ponad 35 proc. w 2030 r. i 65 proc. w 2040 r.

Mirosław Karwecki, Dyrektor Sprzedaży ds. Sieci i Przemysłu w FBSerwis zwraca uwagę na drugie korzystne dla recyklerów rozwiązanie, czyli wymóg projektowania wszystkich opakowań w taki sposób, który umożliwiałby ich późniejszy recykling. Miałby on obowiązywać już w 2030 r. To długo wyczekiwany przez branżę krok w kierunku upowszechnienia zasad ekoprojektowania i standaryzacji niektórych produktów. Wprowadzone zostałyby tzw. klasy wydajności, które dzieliłyby opakowania według możliwości recyklingu na jednostkę masy – od ponad 95 proc. zdolności do recyklingu dla najwyższej klasy A, do mniej niż 70 proc. dla najniższej klasy E. Te ostatnie miałyby zostać całkowicie zakazane po 2035 r.

Niepokój branży i cisza przed burzą

 Tak ambitne cele i restrykcyjne wymogi budzą wiele kontrowersji wśród ekspertów zajmujących się gospodarką komunalną, ale również u przedsiębiorców wprowadzających produkty na rynek i przedstawicieli sektora gastronomiczno-hotelarskiego. Wielu z nich podnosi argument, że zebranie z rynku 90 proc. opakowań będzie graniczyło z cudem, bo w wielu gminach selektywna zbiórka odpadów kuleje, a to właśnie gospodarstwa domowe wytwarzają ponad 86,6 proc. wszystkich odpadów komunalnych w Polsce (dane GUS za 2021 r.). Inni zwracają z kolei uwagę, że niektóre zmiany, jak np. obowiązek stosowania opakowań wielorazowych, może być niezwykle trudny, kosztowny, a w niektórych przypadkach wręcz niemożliwy do wdrożenia, dla tysięcy mniejszych podmiotów.

Czy jest szansa, że część z tych wymagań ulegnie jeszcze zmianie? Na jakim etapie prac jest jesteśmy i kiedy możemy spodziewać się przedstawienia i uchwalenia ostatecznego kształtu przepisów? Prognozy są różne. Wielu ekspertów zwraca uwagę na dużą determinację po stronie UE, by przyjąć nowe regulacje jeszcze w tej kadencji europarlamentu. Miałoby to przeciwdziałać ewentualnej obstrukcji lub złagodzeniu celów przez nowe i często bardziej sceptyczne wobec koncepcji GOZ-u ugrupowania, które według wielu sondaży, mogą zmienić układ sił i kierunki polityki UE. Na dziś przewidywany termin na sfinalizowanie prac nad rozporządzeniem, czyli zakończenie trilogu, to kwiecień 2024 r.